poniedziałek, 2 lipca 2012

tropikalna wyspa, marklowice

Mała zmiana planów z początku dnia, niezależna od nas, zamiast na rudzie znalazłyśmy się w Marklowicach na tropikalnej wyspie ale było równie fajnie, nie powiem że nie :* Choć jakby tak zamiast 50 stopni w słońcu było 20, nie pogniewałabym się, bo uschnęłyśmy z ciepła. Z Dżoli i Wiki, hehe. Bardzo dobry dzień, mogłabym tak częściej, zachowywać się jak dzieciak i jak głupia biegać na placu zabaw z dzieckiem, zjeżdżalnie, huśtawki, dużo śmiechu, zabawa, haha, aż nie wierzę że goniłyśmy się przy tych wszystkich ludziach jak góupie, robiąc zdjęcia i śmiejąc się same z siebie jak najgłośniej tylko się da. Później trochę skomplikowana droga powrotna, ale dałyśmy radę! NORMALNIE. I kolejny plac zabaw w Rybniku, ale dołączyła do nas Mirka i znowu kupa śmiechu z niczego plus nasze głupie pomysły, wróciłam do domu wieczorem, po długim spacerze z Mirką który coraz częściej kończy się na peronie na paruszowcu, kolejny raz JEDEN TEMAT, TE SAME OSOBY, CIĄGLE TE SAME WNIOSKI, KOCHAM TO.
+ 23:23 I 12:12 jestem ciekawa, czy czytając to pod koniec wakacji będę pamiętała o co chodzi :))

















1 komentarz:

  1. Dziękuje za wczoraj! i za wszystkie dni razem!;* + nie ma bata żebyś zapomniała o tym;)
    M:D

    OdpowiedzUsuń