wtorek, 24 lipca 2012

z Karolajną i Magdalenią

jaram się tak dobrym dniem jaki jest za mną, serjo :* najpierw nieogarnianie przez cały dzień, później spacer do kerfura bo naszą wymarzoną grejpfrutową koleżankę i inne takie, na ławkę obok rudy, posłuchać muzyki, fajeczki, jezu, jak jestem z wami mam wrażenie że całkowicie odłączam się od świata, bez kitu. Później do karolajny, dobra nocka, nie powiem że nie, chatroulette, rozmowa na fejsiku z Patrykiem, nieogarnianie niczego, nasze interesujące wieczorne zajęcie, udawanie króla, nie wiem czemu ale zawsze spoko, śpiewanie, tańczenie i skakanie po łóżku, palenie, picie i nie wiem co jeszcze, dość korzystnie, nie powiem że nie! + planowanie wszystkiego co nierealne i nieosiągalne na ten moment, zawsze spoko! następnego dnia grill, znów nieogarnianie zupełnie tematu, wszystko na siłę i na szybko, przyjechał Artur do Polski, nie wiem czy się cieszę czy nie, ale ważne że jest i widzę tą pocieszną mordkę. A wieczorem chwilka z najlepszymi ziomkami na świecie a później konkretnie spędzony wieczór z Mirką na paruszowcu - czli nasz ulubiony peron, później focus, park, dla odmiany dworzec, hahahaha i końcówka dnia z Klimeczkiem na mieście, siedzenie w centrum z laptopem, nagrywanie żula który poważnie leży tylko w trumnie i załamał się bo do szkoły chodziłyśmy na Gliwickiej, lód frugo i łzy Patoś ze śmiechu czyli jednym słowem dziiiiało się misiaki, lubię takie dni bez siedzenia w domu, zdecydowanie, buzibuzi :*




















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz