Żal Ci dupę ściska, chuju, POZDRAWIAM :*
+ Szuruś i Banan najlepszymi ludźmi świata, na których zawsze można liczyć, tyle w temacie.
Cały dzień spędzony w łóżku, a kiedy trzeba było wstać i się ogarniać, było na to już troszkę za późno. Czyli ekspresowe ogarnianie, bieg w deszczu na dworzec, proszenie się robotników o przejście - ale ja nie wiem czy ja was mogę przepuścić.. nie macie kasków, a co jak wam się coś stanie? jezu -.- ale dałyśmy radę! wbiegłyśmy na peron w sumie równo z pociągiem, na nasze szczęście przyjechał normalnie, ludzie w pociągu zjadali nas spojrzeniami jak najbardziej, w sumie się nie dziwię - wilk w sukience, ja w spódniczce, w deszczu, w pociągu, wysiadające w Czerwionce, na dworcu który wygląda na opuszczony <OK> . Tekst Szurusia - idźcie na JP, bo tak jakby to ja dopiero do domu wróciłem i musze sobie jeszcze obiadek na spokojnie zjeść i się przebrać i w ogóle.. Czyli nasz ukochany peron w czerwionce, sprite i cin&cin plus linki. W końcu Bruno i Szuruś dotarli, posiedzieli z nami, zmotali conieco potrzebnego do życia, polecieliśmy na przystanek przez osiedle (tutaj najlepszy tekst Bruna ever, bez kitu pięknie to ujął), sikanie w krzakach, bieg na autobus part II, ale dałyśmy radę, normalnie :* Moje przemyślenia, postanowienia, rozkminy i nie wiem co jeszcze, dojechaliśmy i zaczął się problem z dresem, pożyczanie spodni, HAHAHHA, nie wiem jak wy to ogarnęliście ale jesteście najlepsi XD i zaczęła się bardzo, bardzo dobra impreza, nie powiem że nie, nogi mi odpadają, sklep który wyglądał na zamknięty ale uratował nam tyłki, jakaś szkoła, krzaki, haha, dobree :* poznanie mruwy najgorszym przeżyciem na świecie, haha, chwilka przyjemności z niczego w sumie, no i do domu bo jak zwykle impreza musiała skończyć się przed czasem kiedy za oknem jest kilka stopni. Siedzenie w Knurowie nieskończoność czasu na przystanku, rozkminianie wszystkich możliwych pająków wokół, bluza Szurusia uratowała nam dupy, nie powiem że nie. Droga do Czerwionki najcieplejszą drogą jaką mogłysmy sobie wymarzyć, spędzenie godziny na klatce w jakimś bloku w którym nikogo nie znałyśmy, ale mało ważne, najważniejsze że było nam cieplusio milusio - powiedzmy. Kiedy skminiłyśmy że nie mamy na bilet do rybnika to paniika, pożyczanie pieniędzy od pana na peronie zawsze spoko. dziękujemy :D A ja Dziękuję Wam za dobrą zabawę, że można na Was liczyć mimo wszystko, zawsze, już nie raz się o tym przekonałam, bez marudzenia, wymówek, kłamstw jak z innymi, dzięki, dzięki wielkie że kolejny raz pojechaliście z nami, lubię to jak najbardziej - Szuruś & Bruno :* i dziękii Wam - Wilk & Mirka :* buzibuzibuzi


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz