czwartek, 12 lipca 2012

wiitamy Rybnik !

Kolejny dzień i wstawanie o kosmicznie wczesnej porze, 4 rano a my już na nogach, 5:30 pociąg do Wrocławia na który prawie się spóźniłyśmy - dzięki Beti za turboszubkość na peron, hahaha :D później godzina we Wro na dworcu - łazienki za 2.50, kłótnia za mycie rąk, w końcu prostowanie włosów i te wszystkie dziwne spojrzenia, tylko my mogłyśmy mieć tak genialny pomysł, później zupełne nieogarnianie który pociąg jest nasz, całe szczęście dworzec zaczyna wyglądać jak dworzec i wszystko można łatwo sprawdzić, nie to co kilka miesięcy wstecz ;o Przetrwałyśmy drogę, Klimeczkowa utknęła w Orzepowicach, Patryk zupełnie gdzieś indziej, debile :* Ale w końcu odebrała nas Mirka, pochodziłysmy trochę, mega szybkie zakupy również zrobione, zobaczyłyśmy się z Matkiem i Patrykiem, mordka mi się cieszyła jak nie wiem, bo tęskniłam tak mega mega mocno :* Wieczorem ogarnęłyśmy też dość konkretnie miasto z Wilkiem i Klimkiem, co tam że kolesie na przeciw myśleli prawdopodobnie że z jestem z Wilkiem, haha, mamy nierówno kochanie zdecydowanie, wielki spontan że idziemy na stadion na koncert, poszłysmy do Magdy i Karoliny które pięknie nie ogarniały niczego - cytrynówka i takie tam, później wieczne czekanie aż zacznie się koncert szybko nam się znudziło i kiedy już odchodziłyśmy stamtąd wszystko się zaczęło ale nawet nie chciało nam się wracać, nie powiem że nie. Myślałam że zasnę z Wilkiem na środku drogi i już się nie pozbieramy do rana, bez kitu. Nawet nie wiem kiedy i jak przyszłysmy do domu, kiedy zasnęłyśmy, nie oganęłam nic zupełnie, bo byłyśmy tak wykończone :< I znów dziś calutki dzień spędziłysmy leżąc w łóżku bo nie mamy siły nawet się ogarnąć, podnieść i cokolwiek porobić, nie wiem czemu tak jest ale zdychamy od ładnych kilku dni i czas to wreszcie zmienić więc wybywamy na miasto z Klimkiem i Patrykiem :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz