wtorek, 25 czerwca 2013

pniowiec & ostrava

Piękna pogoda, świetne humory, czyli to co tygryski lubią najbardziej, haha :D Nasza wyprawa na rowerach która niestety nie została uwieczniona na żadnym zdjęciu jest chyba najbardziej udana na Pniowiec z Karolajną, bo czasem dobrze uciec od wszystkiego innego i po prostu pogadać o glonach i dziwnych stworzonkach wodnych oraz o nie badanej wodzie z której później niektórzy mogą mieć wysypkę na całym ciele, nie żeby coś! :D opalanko, na chwilkę wpadł Paweł i do domu - najdłuższa droga ever, nie wiedząc gdzie wyjedziemy ani nic, haha, sieroty z nas, nie powiem że nie :( ale dziękuję :*

A w niedzielę? Wyjazd do Ostravy na basen, nie wiem kto inny może mieć takiego pecha jak my - najpierw nie ogarnianie gdzie jechać, jak już dojechałyśmy to najbliższy kantor jakieś 3h stamtąd (obok którego zresztą przejeżdżałyśmy wcześniej) a później chwila na basenie i deszcz, chmury i najgorsza pogoda w między czasie zdążyłam sobie rozwalić kolano i do tego mam problem z chodzeniem, także całkiem spoko! Aczkolwiek.. było warto i na pewno tam wrócimy - olbrzymi odkryty basen, dwie zjeżdżalnie, idealne miejsce dla dzieciaczków, pełno fajnych miejsc do opalania się, wszystko tanie, piwko, no po prostu raj w upalne dni :))) dziękuję Mamie, Karolinie i Magdzie choć miało to wyglądać całkiem inaczej :*





czwartek, 20 czerwca 2013

zalew rybnicki z Klimeczkiem

Plan? Spontan! Zero kminienia jak, co, gdzie, o której, z kim. Jeden telefon i po kilkunastu próbach w końcu dotarłyśmy nad zalew. Późno, bo późno ale ile my się już na te rowery zgadywałyśmy to nie wnikam.. Słoneczko, rowery, najlepszy humor, dawno nie widziałam się sama z Klimkiem, także wszystko na olbrzymi plus! Choć szkoda że nie wcześniej, bo nasze pyszczki złapałyby troszkę słoneczka i można by się pochwalić że wyglądamy choć troszkę jak murzynki! Do tego wracając, odwiedziłyśmy Lile, też w sumie przypadkiem całkowitym, plac zabaw i zabawy typowe dla dzieciaczków +6 lat, ale cicho! Pośmiały się, powygłupiały, pogadały i na miasto na kooołach, wjycie jako, haha. Do Pawła pod focus, kolejna dawka śmiechu i szczęścia w jednym miejscu i wykończona do domu :(


+ Rozmowy, rozmowy, rozmowy. Te wczoraj obok mojego domu, te dziś u Ciebie, to wszystko co dzieje się i jest między nami, tylko dla nas, NIKT nie ma pojęcia jak to właściwie wszystko jest i jestem taka szczęśliwa, że to jest nasze, choć piszę dużo i każdy myśli, że wie wszystko.. A tak na prawdę NIKT nie wie NIC o Pawle, o Mnie, o Nas tym bardziej. Kocham Cię i na prawdę dziękuję że jesteś, za te ponad 3 miesiące, najlepsze w moim życiu, choć nienawidzę mówić o uczuciach to wiesz jakie to wwszystko ma dla Mnie znaczenie :) :*




wtorek, 18 czerwca 2013

witamy wakacje 2013 !

Przyjazd Wilczka do Rybnika zwykle oznacza jedno - wakacje zbliżają się wielkimi krokami! Na początek? Stawanie na głowie, dopinanie wszystkiego właściwie sama na ostatni guzik, jeżdżenie, załatwianie żeby tylko wszytsko pasowało, żeby odpowiadało i mam nadzieję że mogę być z siebie dumna :) Półmetek klasy 2TT na który chyba nikt nie może narzekać - od śpiącej ze zmęczenia Kali, przez Klaudie i Paulinę które bawiły się od początku do samego końca, kończąc na Olce która miała olbrzymie zamiary wskakiwania do wody, gubiący się ludzie, spanie w sikach, rozwalone drzwi, rozsypane chipsy, rozlane soki, pająki mniejsze i większe, siedzenie z Beti i obserwowanie zachodu słońca oraz zalewu nocą, Patryk i Damian którzy byli tak bardzo niespodziewanie, że nie wierzę w to aż do teraz, zabijanie się w koturnach na kamieniach, sikanie za bunkrem i milion innych wspomnień zapisanych w naszych głowach :) DZIĘKUJĘ :*







W czwartek ogarnianie życia, angielski na godzinę 8, kartkówka z 50 słówek (nie wiem jak to przeżyłam, bez kitu). Spałam chyba cały dzień, wieczorem park - czyli rybnicka norma dla wilczka, paweł, kuba i wszyscy jak to zwykle tu bywa. W piątek w sumie to samo, piwko, ogródki, grota i wszystko naraz łącznie z parkiem i milionem osób na sekundę, plus Klimeczek :*


W Sobotę nasza podróż życia do Czerwionki, do końca niezbyt pewna, zero jakieś organizacji, ale moja znajomość tych terenów powaliła kiedy znalazłam biedronkę, uśmiechy, powitania, przytulanie, gadanie o wszystkim i niczym, dziwne pytania, nie ogarnianie kto jest czyim bratem (cicho, haha), coś co było wiadome od pierwszej sekundy, dwie wyborowe z mango na raz, brak noclegu i genialny plan spania u Gorzawskich który na nieSZCZĘŚCIE się posypał, bo spanikowałabym przekraczając próg podwójnie, zdecydowanie, bez kitu i w ogóleee! Przyjazd na rybnik z panem X - przepraszam że nie pamiętam imienia, ale nie byłam w stanie go zapamiętać niestety :( I chyba pierwszy raz byłam tak zła i szczęśliwa jednocześnie, bez kitu. Wiem już wszystko, wszystkiego jestem pewna, a swoją drogą chciałam bardzo podziękować za siedzenie na budze na osiedlu, pożeranie słonecznika, próbie spania na klatce schodowej i innych takich - Wilk, Ala, Merszi, Szuruś, Gorzaw, Misio, Piotrek, Łysy i koledzyy :*



Niedziela? dzień cwela - powrót nad ranem, spanie do 17 i w końcu jakimś cudem ruszyłyśmy tyłki na NOC ŚWIĘTOJAŃSKĄ, na którą dotarłyśmy 10 minut przed zakończeniem - never mind. Park plus Wilk, Ala, Paweł, Lili, Ejtek, Skibu, Agata, Robert, Patoś, Pedro, wyborowa z mango czyli pychotka na upał, ogródki bez ogródków czy cokolwiek, bo nie wiem jak nazwać chlanie piwa na środku rynku na ławce, kupionego w żabce, ale mniejsza. Pyszny kebabik, najdłuższa droga do domu jaka jest tylko możliwa - kładzenie się na ziemii, siadanie, łzy w oczach, wyrywanie róż na przeprosiny, udawanie że jest się z FBI i inne takie tam śmieszniaszki, NONO, dziękuję :*



Poniedziałek zostawiam bez komentarza, wieczór z moimi dwoma największymi serduszkami, misiami, kochaniami, pysiami, kocham Was najbardziej na świecie - Wilku i Paweł. Pizza, bilard, park i nocne spacery po Rybniku kończące się na ogródkach z poddasza w najlepszym klimacie, z fajnymi ludźmi, innymi niż zwykle to bywa, po prostu dziękuję bo potrzebowałam waszej dwójki na wyłączność przez kilka godzin :*

DZIĘKUJĘ WILCZUROWI, ZA TEN CALUTKI TYDZIEŃ. CHOĆ PRZESPAŁYŚMY 3/4 NASZEGO CZASU, RESZTĘ SPĘDZIŁYŚMY NA GADANIU O PIERDOŁACH, NA NARZEKANIU I INNYCH ZBĘDNYCH RZECZACH, TO KOCHAM CIĘ NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE, NIKT MNIE NIE WSPIERA JAK TY, NIKT ZE MNĄ TYLE NIE WYTRZYMUJE CHOĆ NA CO DZIEŃ JESTEŚ TE KILKA H STĄD - NIESTETY. KIEDYŚ SIĘ TO ZMIENI I BĘDZIEMY CHODZIĆ DO SIEBIE NA KAWKĘ I CIASTO, NASZE DZIECI BĘDĄ SIĘ RAZEM WYCHOWYWAĆ I TAKIE TAM, ALE TO ZA KILKA LAT BO WIEM, ŻE DALEJ BĘDZIESZ MI TAK SAMO BLISKA, O ILE NIE BARDZIEJ. JESTEŚ NAJWSPANIALSZĄ SIOSTRĄ, DZIEWCZYNĄ, CHŁOPAKIEM, PRZYJACIÓŁKĄ, MAMĄ I WSZYSTKIM NA ŚWIECIE :* I JUŻ ZA TOBĄ TĘSKNIĘ, TAK NIESAMOWICIE ŻE NIE POTRAFIĘ TEGO NAWET OPISAĆ!