Środa na plusie, spędzona w Kołobrzegu
czyli molo, sklepiki nad morzem, telepizza jak i studio tatuażu oraz masa zdjęć
z każdej sekundy spędzonej właśnie tam. Ten klimat jednak tak samo jak w zeszłym
roku "nie dla Mnie" bo za dużo ludzi, za głośno, zero cieszenia sie z
wakacji i odpoczynku - na jeden dzień spoko, ale wyjechać tam na tydzień, nie
ma takiej możliwości. Mimo wszystko cieszę się i dziękuję Pawłowi że pomęczył
się i obszedł ze Mną wszystko co chciałam, choć tak bardzo nie miał na to
ochoty :*
Kolejne dni na wybrzeżu? Dźwirzyno, Tak w
olbrzymim skrócie - piękna pogoda, jeszcze więcej uśmiechu, cieszenia się sobą,
snucie jakiś nierealnych planów na przyszłość, objadanie się goframi i innymi
pysznościami, wypuszczanie lampionu szczęścia z najlepszym życzeniem ever, mam
nadzieję że spełni się tak samo jak to zeszłoroczne! Granie na autmatach i
"co jak wygram ajfona piątkę lub czwórkę" MÓZGI Z NAS, NIE POWIEM.
Tosty w niezliczonych ilościach, ochydny kebab o 23, nasza Pani z ABC, dużo
dużo miłości i zero chęci wracania do domu niestety :(
A teraz? Jest 5:24 rano, musiałam czekać
całą noc aż Paweł zaśnie żeby nie czepiał się że nawet tu siedzę na laptopie,
ale udało się :D Śpi sobie smaczne od kilku dobrych godzin i tym razem ja
czuwam, tak jak on w drodze tam. Mimo maleńkich komplikacji dobra ddroga, fajny
pijany kolega, granie w karty i rozmowy, rozmowy, rozmowy. Nie chcę za nic
wracać do tego koszmru w Rybniku, bez kitu.. Mam ochotę jechać tam spowrotem i
być cały czas z moim prywatnym misiem :* Kocham cię i dziękuję za
najwspanialsze zakończenie wakacji w życiu :)