wtorek, 27 sierpnia 2013

Dźwirzyno z Pawłeem :*

Najlepsza droga nad morze ever! Zaczęło się dość konkretnie, chyba z 4 wagony kiboli, w naszym oczywiście sama policja, patrząca przez dziurki od zasłon co robimy. Pierwsze 3h z wilczurkiem, zdecydowanie na plus choć Paweł był na prawdę nie do wytrzymania :d Gorzej niż małe dziecko, haha. dobra droga, trwająca 15h zamiast 13h, calutka przespana, nie pamiętam kiedy ostatnio byłam tak nie przytomna, budznie mnie średnio 30 razy na godzinę i najlepsza pobudka ever za Szczecinem i słowa konduktora "dlaczego państwo nie przesiedli się na wagony do kołobrzegu jeżeli tam jedzecie a teraz siedzicie w pociągu na świnoujście i musicie wysiąść na następnym przystanku bo inaczej nie macie jak się już wrócić" czyli brak słów jeżeli chodzi o organizację czegokolwiek w Polskich kolejach. 2h w Goleniowie - jakieś wsi na końcu Polski gdzie jest tylko żabka i nic poza tym.. I w końcu dotarliśmy!

A teraz nic, tylko opierdalanie się całkowite w dźwirzynie, jedzenie pyszych obiadków, kąpanie się w lodowatej morskiej wodzie, wygrzewanie się na piasku, nowa miłość Pawła, jeżdżenie na skuterzenie myślenie o niczym innym poza sobą wzajemnie, oglądanie bajek i wszystkich "dlaczego ja, trudne sprawy, itd", opalanko, tracenie kasy na automatach, bilard, pożeranie gofrów, cieszenie się życiem - nic dodać, nic ująć, po prostu :)) kocham Cię :*






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz