piątek, 9 sierpnia 2013

brenna :)

No to kierunek Brenna w środowy wieczór jak najbardziej na plus. Słoneczko, dziewczyny, zakupy na grilla, wódka, piwo, wszytsko zaplanowane od A DO Z, nawet grilla po kilkunastominutowych zmaganiach dałyśmy radę rozpalić i cokolwiek zjeść, słuchanie muzyki, oglądanie filmów, gadanie, gadanie, gadanie! Czyli to, co misie lubią najbradziej. Drugi dzień? Pobudka w południe, koce i nad rzekę opalać dupki słoneczkiem które nie opalało. Da się? Oczywiście że się da, haha! Wieczorny "krótki" spacer do centrum Brennej nie do opisania, od tego dnia ienawidzę słów "za zakrętem" bo zakrętów jest milion, a droga jest tak długa, że nogi odpadają i generalnie z naszego domku "na kotwicy" troszkę trzeba było do centrum dość, myślałam że umrę z głodu w między czasie, z kolei wracając nastraszone możliwością wchodzenia na teren domków bez żadnego oświetlenia wyrobiłysmy się chyba w 15 minut z całą drogą - nie wiem jak to zrobiłyśmy, ale pękałam z dumy :d Wieczorna wódeczka, oglądanie filmów, straszenie się głupimi historiami, pająki i inne owady co w rezultacie dało nam sen przy włączonym telewizorze. Ostatni dzie najbardziej na spokojnie, sprzątanie, ogarnianie, pakowanie, śmianie się i inne takie głupie sytuacje, o których nie wspominamy, oj nie! Ogółem dobry weekendzik z Lili i Alą, chciałaym tam wrócić już ale w większą grupkę, byłoby cudownie. :*











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz