poniedziałek, 5 sierpnia 2013

ostrava, poruba - part II

Najlepiej na świecie spędzona niedziela, która dodała tą przysłowiową "wisienkę na torcie" jeżeli chodzi o kończący się już weekend, bo był wspaniały! A co do dzisiejszego dnia, cudowna pogoda - może nie od poczatku, ale później coraz lepsza, świetne towarzystwo - Karolina, Alicja, Lili i Mama rajder kierowca i takie tam :D, Czesko - Polski basen bo mam dziwne wrażenie że Polacy i tak zostawiają tam najwięcej pieniędzy, sików w basenie i innych takich, bo gdzie by się nie spojrzało czy usłyszało to sam Rybnik, Wodzisław, Racibórz i inne pobliskie wsie i miejscowości :)) Pływanie na materacu w cztery osoby, oglądanie ludzi na zjeżdżalniach, zrzucanie do wody, rzucanie bluzką i takie tam chowanie jej w staniku zawsze spoko, nurkowanie w za dużych okularach, picie piwka smakujące jak piwo, przeliczanie nawet koron czeskich na złotówki, krzyk, smiech, wszystko za głośne dziesięć razy, jedzenie wszystkiego w nieograniczonych ilościach, picie, opalanko i spalanko - szkoda że nie kalorii :( Ale jesteśmy na prawie dobrej drodze, tak samo jak dziś byłyśmy na prawie dobrej drodze zanim się nie zgubiłyśmy :D Ale ogółem, najlepszy dzień świata, a przynajmniej jeden z takich i dużo, dużo planów na najbliższe dni, choć portfel płacze z powodu braku złotóweczek :(


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz