czwartek, 5 lipca 2012

rowery & park

A miałam juz być we Wrocławiu od 16, hehe, z naszymi mózgami to my daleko zajdziemy, normalnie :* Ale lubię przenajbardziej takie dni, kiedy piszę do kogokolwiek, wszyscy mają czas i ochotę żeby nie siedzieć w domu, tylko coś porobić. Najpierw rowery z Karolajną - nie ma to jak zjeździć pół rybnika w poszukiwaniu zimnego piwa, a później szukać miejsca żeby usiąść, plus stwierdzić że w sumie można zrobić te kilka km więcej, kiedy na dworze jest +31314314 stopni i pojechać do Magdy, posiedzieć tam kilka minut i jechać do domu, takie pomysły to tylko My !
To samo w domu, zamiast pomyśleć z Czołem i Mirką, że na miasto lepiej iść o 20 kiedy jest chłodniej o wiele, zamiast o 17, kiedy można się roztopić.. Ale dałyśmy radę dziewczynki! 3 leszki na poprawę humoru, linki, niestety brak słoneczniika, który zastąpiłyśmy hamburgerami, haha, jesteśmy genialne. Posiedziałyśmy, pogadałyśmy, posmiałyśmy się i dziękuję bardzo za dobre popołudnie w dobrym towarzystwie, buzi :*
+ nasze tajne misje z Mirką zaczynają mnie po prostu, zwyczajnie bawić, powodzenia Tobie jutro i Mi, jeżeli wytrzymam te 4h w nagrzanym pociągu sama :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz