+ nagła zmiana planów na wieczór, czyli zajmowanie się dziećmi w nie swoim pokoju, białe zło którym trzeba było się zaopiekować choć przez chwilkę, widać jak ten cudowny pomysł się skończył, buziaczki :*
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
MORZĘ dzień pierwszy
Nawet nie aż taka męcząca droga nad morze za Nami, myślałam że będzie o wiele gorzej bo z reguły przeraża mnie kilka godzin spędzonych non stop w samochodzie, całe szczęście wyjechaliśmy dopiero o 21, 8 godzin i witamy Grzybowowo gdzie wszędziee są grzyyby jak to ujęła mama Klimeczka. Żyjemy, z lodówką pomiędzy, dobra droga ale żyjemy! Hahahaha, plażing o 6 rano, wschód słońca, zasypianie na stojąco i zamarzanie przy 10 stopniach na plusie, owiniete kocem z Klimeczkiem - czyli pierwszy spacer po plaży i powitanie morzaa, później ogarnianie pokoi, pensjonatu który jest chyba jednym z najlepszych jakie mogłyśmy sobie wyobrazić, w końcu wyszło na nasze i mamy pokój same, czuję się jakby to było nasze mieszkanie, bez kitu. Wszystko jest tak idelanie, jeju :* Jadłyśmy też dziś chyba najbardziej gigantycznego kebaba z możliwych, haha i opalanko przez godzinkę, jaranie się cieplusią wodą w morzu i liczenie na powtórkę pięknej pogody również jutro, buziaki :*
+ nagła zmiana planów na wieczór, czyli zajmowanie się dziećmi w nie swoim pokoju, białe zło którym trzeba było się zaopiekować choć przez chwilkę, widać jak ten cudowny pomysł się skończył, buziaczki :*
+ nagła zmiana planów na wieczór, czyli zajmowanie się dziećmi w nie swoim pokoju, białe zło którym trzeba było się zaopiekować choć przez chwilkę, widać jak ten cudowny pomysł się skończył, buziaczki :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz