sobota, 25 sierpnia 2012

Bogusie & Energy 2000 Piana Party vol II

Mimo że tak strasznie mi się nie chciało, że tak marudziłam, narzekałam, wybrzydzałam i nie potrafiłam nawet wyrobić się na czas wszystko poszło wręcz idealnie, najpierw Boguszowice drugi już dzień z Patrykiem, Ejtkiem i Darią, dobre whisky pite jak wódka, później dojechał Klimeczek z Lilą, w końcu wprawdize troszkę pijana, ale ogarniająca festfestfest, wszystko się wyjaśniło, później popsuło, naprawiło, znowu popsuło i znowu naprawiło co zwyczajnie mnie już męczy - po prostu. Nie jestem robotem bez uczuć którym można się bawić, mam nadzieję że w końcu to do wszystkich wokół dotarło :)) Dobra droga do energy! Najlepsze zawsze dzieje się w pociągu, kiedy każdy jedzie na energy, każdy wie co i jak, każdy chleje, śmieje się i rozmawia z każdym. Czyli dobry wypad do Kato z Alą, Mirką, Karoliną i Magdą plus na miejscu Szuruś, Merszi, Łysy, Lodi i ktoś kogo imienia nie znam, haha. Choć impreza taka sobie - nie będę udawać że nie, to całkiem dobre zakończenie którego zupełnie się nie spodziewałam! Dobry kalifornijski chłopak, wspólny język, rozmowa po angielsku choć zupełnie nie umiem po angielsku, i'm a skater, kisiel w majtach, koszulki w buzi ziomeczkiiiteraz pozostaje poszukiwanie koleżki z koleżkami, nie ma innej opcji, nic innego właściwie nie robię odkąd wstałam choć wyrwałam się dziś z domu choć na chwilkę z Patrykiem, póxniej spacer z Mirką i właściwie pierwszy dzień od kilku tygodni chyba kiedy wieczór spędzam w domu :)) chyba tego potrzebowałam. Troszkę odpoczęłam od wszystkiego i wszystkich, nazbierałam sił, teraz mogę marzyć i uśmiechać się z tych najmniejszych powodów bez żadnych problemów, a przynajmniej mam taką nadzieję, bo jestem ponad to wszystko wokół - tak czuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz