Mój wczorajszy dzień miał wyglądać całkowicie inaczej, ale mniejsza.. NADROBIMY! :* Najpierw przespałam większość dnia, a kiedy o nie wiadomo której ogarnęłam się na tyle by w ogóle ruszyć się z domu, dowiedziałam się że jedziemy na domówkę.. ba, że nie tylko ja z Pawłem, tylko połowa młodych ludzi z Rybnika, pytanie - gdzie? nikt nie wiedział gdzie, nikt nie wiedział do kogo. Plan był taki że będziemy wszystkich znać i zajebiście się bawić a w rzeczywistości? Pojawiło się tylu ludzi, nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak, czym, nie wiadomo nic. Działo się tam wsyztsko, co może się dziać na domówce, bez kitu. My, jako porządni ludzie oglądaliśmy High school, hahaha bo brak siły do ludzi na dole jednak zwyciężył, basen, wódka - stock, rybki z alkoholem i uranem z rosji (Y), ojciec nie wiadomo kto, rozpierdol dosłownie WSZĘDZIE i magiczne zdanie "ej, psy tu zaraz będą" w sekundę wszyscy ogarnęli dupy, p[ochowali się na piętrze - haha, nei wnikam XD rozmowa z panami policjantami całkiem spoko, mały mandacik dla wszystkich i w sumie tyle, bez szału. Pomoc Ani siostry o której nie wiedziałam, odwóz na miasto, sępienie piwa o 2 w nocy na ogródkach i takie tam różne, podrywanie na "ej, na ile lat wyglądam?" i sępienie na kebaba o 3 nad ranem, też spoko. Pedro i Koper na rowerze z ligoty, najebani, co tam haha. dziękidzięki :*
Ogródki? wakacyjna opcja na każdy wieczór, z wszystkimi, dużo śmiechu i tak codziennie, niby szału nie ma ale przypomina mi to zeszłoroczne dobre czasy gdy siedzieliśmy na pw gadając o wszystkim. czasy się zmieniły, ludzie się zmienili, ale wspomnienia są całkiem podobne, nie powiem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz